• Wpisów: 27
  • Średnio co: 55 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin: 2 332 / 1552 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
mtx
 
Mamy, my - społeczność LGBTQ w Polsce, przerąbane. Już wyjaśniam czemu.

Po pierwsze na warstwie języka. Gay, w języku angielskim oznacza.. no właśnie. Nie mamy polskiego odpowiednika. Bo ani to tęczowy (któż poza nami wie, że tęczowa flaga jest nasza?), ani gejowski (bo przecież i lesbijski i transowy i queerowy i bi).. może trochę LGBTQ, ale to nie do wszystkiego pasuje.
Pride też nie jest tylko dumą: (Ectaco-Poland)
1 duma
2 chwała
3 pycha
4 buta
5 hardość
6 honorowość
7 ambicja
8 godność
9 ozdoba [przen.]
10 chluba
11 stado lwów
12 chełpić się

Po drugie jesteśmy romantycznym narodem od pochodów i żali, a nie zabawy i parad. Szybki przegląd świąt:
- Boże Narodzenie - niby narodzenie, ale wszyscy elegancko, stonowanie, tu śledzik, tam kolendy
- Wielkanoc - najpierw śmierć, a potem zmartywchwstanie. Ale któż z nas może na poważnie cieszyć się z czegoś, czego nie ogarniamy? Kurczacki i jajeczka są infantylne, a nie do końca radosne
-11 Listopada - odzyskanie niepodległości, ale są pokazy wojskowe, msze, oficjalne spotkania polityków (porównajcie sobie Francuskie odzyskanie Bastylii czy Amerykańskie 4. lipca)
- Boże Ciało - święto religijne podczas którego znowu suniemy w kondukcie
-1 dzień wiosny - topimy marzannę; przychodzi wiosna, wszystko budzi się do życia, a my pałamy żądzą mordu
- 1 maja - święto pracy - czy my w ogóle obchodzimy czy raczej mamy po prostu wolne?
- 3 maja - uchwalenie konstytucji - powinno być radosne, jest jak zawsze: historycznie i patetycznie
- 15 sierpnia Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny - znowu święto kościelne
- 1 listopada - wspominanie zmarłych, znicze, smutek i przygnębienie

Jak widać mamy same święta kościelne i/lub przygnębiająco-patetyczne.
I jak tu iść w kolorowej paradzie i się cieszyć, skoro nigdy tego nie robimy?

cdn
 

mtx
 
Jeśli nie masz otwartego umysłu przedstawienie Enter - Fundacji Nowego Teatru na pewno nie będzie dla Ciebie. Nie tylko porusza tematykę dwóch gejów - jeden z nich ma 17 lat, drugi trzydzieści kilka. Jego rodzice są rówieśnikami jego chłopaka. Marcin lubi eksperymentować seksualnie. Nie tylko z innymi chłopakami.
Matka zaprzyjaźnia się wybrankiem serca swojego syna (wymiana kremów odmładzających w toku), ojciec ma więcej problemów z akceptacją nie tyle orientacji syna, co z jego partnerem.
Co kilkanaście minut możemy posłuchać różnych utworów muzycznych. Od blusa, przez rock aż po krzyk - kto co lubi.
Inspiracją do historii był blog dwóch gejów, ale całą treść stworzyła trupa improwizując. Mamy zespół grający na żywo, choreografie taneczne odstawiane przez głównego bohatera, dramat, komedię, wyciskacz łez, telenowelę.. i wszystko inne w jednym.
Dodam, że aktorzy to osoby niezwiązane z teatrem, które wygrały casting do sztuki.
Dla ludzi lubiących tradycyjny teatr, historie lub mniej współczesną muzykę sztuka raczej nie stanie się ulubionym dziełem.
Ale dla awangardy (o której jest również jedna z piosenek) może i owszem.

Kolejne spektakle 10, 12, 13 i 14 lipca podczas EuroPride (który jest partnerem)
 

mtx
 
Rano miałam okazję być na happeningu Fundacji Równości, na którym zaprezentowany był plakat EuroPride pod hasłem Nie lękajcie się. Głównym założeniem happeningu było obrzucenie plakatu jajkami, jako symboliczne zakończenie homofobii. Zakończenie i to praktyczne miało miejsce kiedy Wojtek Szot z Gosią Rawińską wystąpili przed plakat i zaproponowali obrzucanie siebie. Poza Krystianem Legierskim nikt się nie odważył wykorzystać swoje jajka.
O tym jaką porażką to było niech świadczą doniesienia medialne gazety wyborczej i rzepy (nie mam ochoty linkować).

Z przyjemnych rzeczy - wieczorem była premiera nowego numeru Furii. Do małej knajpki jaką jest Cykloza przyszło chyba ze 100 osób - ludzie stali nawet na ulicy. Wśród gości pojawiła się również Małgorzata Potocka (aktorka, reżyserka), która po coming oucie Marty Konarzewskiej (GRATULACJE po raz 10000l więcej na www.homoseksualizm.org.pl/(…)jestem-nauczycielka-i-…) stara się działać w Łodzi jako mieście "kołtuńskim".
Dziewczyny z Furii zaprezentowały się fajnie i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mtx
 
Debatujący Yga Kostrzewa (Lambda Warszawa), Tomasz Bączkowski (Fundacja Równości, organizator), Karolina Malczyk (pełnomocniczka m.st.W-wy ds równego traktowania) oraz Pięta (poseł PiS).

Runda 1:
Yga wygłasza oświadczenie, w którym wyzywa Piętę od homofobów i ogłasza, że wyjdzie, jak ten coś palnie. Nie mniej daje mu szansę na zreflektowanie się.

Runda 2:
Poseł Pięta mówi, że homofobem nie jest, ale zastraszyć się nie da i będzie mówił co myśli.

Runda 3:
Tomek tłumaczy co to EuroPride, pani Malczyk opowiada o bezpieczeństwie

Runda 4:
Poseł Pięta ogłasza, że nie ma orientacji seksualnej, są tylko preferencje, które należy zostawić w domu.
Yga coś odpowiada, ale generalnie szlag ją trafia i milknie prawie do końca debaty

Runda 5:
Pozostała trójka broni parad przed posłem, który twierdzi, że będzie nagość. Reszta mówi, że nagości nie ma i nie będzie, bo zabrania tego prawo Polskie.
Poseł Pięta wie swoje

Runda 6:
Poseł Pięta ogłasza, że współczuje homoseksualistom.
Osoby homoseksualne (a przynajmniej ja) współczujemy posłowi Pięcie ograniczenia umysłowego.

Runda 7:
Pytania z sali:
jaki jest cel parady?
czy miasto wesprze promocję samego siebie?
czy Hanka Bufetowa otworzy paradę?
jakie są nasze tajne zamierzenia parady?
czy miastu nie szkoda inwestować pieniędzy w homosiów, kiedy badania pokazują, że żyją oni tylko 47 lat?
czy jeśli przyjedzie 20 tys homosi to miasto nie boi się epidemi HIV i chorób wenerycznych?
czy EuroPride nie jest tematem zastępczym zamiast polskich dróg i pomocy powodzianom?

Odpowiedzi:
Bo może iść, to idzie.
Miasto ma za dużo imprez, żeby się reklamować.
Ktoś z miasta będzie (obstawiam drugą sekretarkę czwartego zastępcy trzeciego pionu czegoś tam).
nie ma tajnych, a jawne to związki partnerskie, ustawa antydyskryminacyjna i adopcja dla Krystiana (bo Tomek nie chce).
Miasto inwestuje w HIV/AIDS.
Miasto inwestuje w HIV/AIDS.
Gremium zaproponowało autorce pytania, żeby poszła łatać dziury w drogach zamiast tam z nami siedzieć.

Debata była idiotyczna, prowadzący nieprzygotowany, temat debaty (czy Warszawa jest gotowa na EuroPride?) debilny, poseł Pięta był makabryczny, zwolennicy posła przerażający, poziom dyskusji osiągnął dno.

Na pocieszenie - Love Parade Mini (hetero)
Ci to się obnoszą z seksualnością i z nagością..
(chyba zgłoszę posłowi Pięcie..)
akademiki.tivi.pl/Redakcja,sciana.html?entryId=418499
 

mtx
 
Wczoraj w Utopii była premiera nowej książki Marcina Szczygielskiego - Bierki (kontynuacja serii Kroniki Nierówności po Berku).
Kazimiera Szczuka dała popis znajdowania wątków feministycznych nawet tam gdzie ich nie ma (a przynajmniej autor nie planował), Edyta Olszówka swoim omdlewającym głosem przbyliżyła nam postać Wekiery - Anny, nauczycielki, która nie znosi swoich uczniów, a Szczygielski odczytywał fragmenty Pawła - drugiego bohatera.

Po długiej dyskusji (która zaczepiła się nawet o biednego Iwaszkiewicza) nastąpił występ Ramony Ray. Niestety - nie porwała ludzi do tańca.

Co ciekawe patronami książki są wszystkie znaczące  "ośrodki" LGBTQ: innastrona, homiki, gay.pl, gejowo, polgej, utopia, queercafe, fellow, bycsoba, kph wraz z repliką, a także Plejada i onet.pl - widać ma Tomasz Raczek wpływy w ITI.

Mam nadzieję, że Marcin spełni swoją obietnicę, że chętnie napisze jakąś powieść o lesbijkach.
 

mtx
 
Zupełnie nie miałam czasu napisać kilku słów o moim wyjeździe do Budapesztu.
Na początku miesiąca byłam na 4 dniowej konferencji w Budapeszcie. Właściwie służbowo, bo byłam zarówno jako KPH jak i FR. Jako KPH opowiadałam o sytuacji osób LGBTQ w Polsce, a jako FR - rzecz jasna - o EP.
Poza tym przeszłam warsztaty o prawach człowieka w kontekście młodzieży LGBTQ, dowiedziałam się wielu interejsujących rzeczy o innych krajach i paradach  (Węgry, Słowacja, Ukraina, Bułgaria itd.).

Na bieżąco śledziliśmy też wydarzenia w Wilnie - z powodu Baltic Pride. Stworzyliśmy nawet mini dzieło wsparcia:
(nie zgadniecie kto nagrywał i montował).

Podszkoliłam się z fundraisingu, praw człowieka i jak zawsze wzbogaciłam wiedzę o parę ciekawych narzędzi.
I przede wszystkim poszerzyłam gremium międzynarodowych znajomych aktywistó LGBTQ o kolejne 30 osób.
 

mtx
 
Dzisiaj na placu Zamkowym odbyły się 2 wydarzenia: AIDS Memorial Day i IDAHO (International Day Against Homo- and Transphobia). Pierwsze organizowali Pozytywni w Tęczy, drugie KPH. Memorial (www.facebook.com/album.php?aid=216165&id=767508487) polegał na zaprezentowaniu patchworku oraz zapaleniu zniczy pamięci osób zmarłych na AIDS. Przy szyciu patchworku  obecne były również osoby z KPH :)
IDAHO (www.facebook.com/album.php?aid=216162&id=767508487) polegało na walką z homofobią przez zamalowanie bannera. Świetnie się bawiliśmy, nagabywaliśmy księży i dzieci i dorosłych.
niestety większość zainteresowanych osób było obcokrajowcami, ale najważniejsze, że rozdaliśmy dużo flag, ulotek i zainteresowaliśmy spore grono osób. I mamy fajny banner ;)
 

mtx
 
Właśnie wróciłam z Marszu Równości w Krakowie.
Po pierwsze gratulacje dla organizatorów! Wiem jak to jest przygotowywać taki event.
Po drugie super, że było nas więcej niż rok temu.
Po trzecie cudownie, że nie wiedzieliśmy co się dookoła nas dzieje - myślę, że ludzie mogli by być przerażeni wiedząc, że rzucano nie tylko jajkami, ale i doniczkami i petardami.
Zabawa była extra :)

Miałam przyjemność iść w drugim rzędzie i nieść transparent z napisem: "tolerancja to za mało, chcemy równości";
kilka osób zwróciło uwagę, że "żądamy" równości, a poza tym, że hasło jest mało polityczne. Osoby, które nie słyszały przemówienia Oli (Aleksandry Sowy, rzeczniczki prasowej), a myślę, że takich było dużo, mogły mieć poczucie, że to był tylko fun.
Nie mniej dziękuję wszystkim za przybycie i za świetną zabawę (z politycznym przesłaniem)
(szczególnie cieszy mnie obecność ateistów, lewicowców i innych grup - to naprawdę zaczyna być marsz równości nie tylko LGBTQ)
 

mtx
 
W sobotę odbyło się spotkanie GI z osobami zainteresowanymi podsumowaniem ich turnee po Polsce. Przyszło 20 osób - z 15 z nich znałam.
Grupa omówiła swoje działania, postulaty oraz pokazała szkic projektu ustawy. Wszystko jak zawsze z generalnie dużą dozą profesjonalizmu jak na możliwości 4 osób prywatnych.

Mnie jednak dużo bardziej zastanawiają 2 rzeczy:
1) dlaczego przyszło tak mało osób?
2) co będzie dalej?

Ad 1)
Związki partnerskie, jak mi się zdaje, to raczej coś, czym wiele osób jest zainteresowana. Przykład 4000 wypełnień ankiety Homików pokazuje, że jednak coś dla nas znaczą. Z drugiej strony ciekawe pytanie: ile osób zdecyduje się na zawarcie takiego związku?
Jeśli nie związki to co? Walka z homofobią? A jak można inaczej walczyć niż pokazywać ludziom, że jesteśmy obok, że prowadzimy takie same życie? Doświadczenia krajów sąsiednich, które już zalegalizowały związki, pokazują, że drastycznie spadł tam poziom homofobii. Ludzie myślą sobie: skoro prawo pozwala, to znaczy, że jednak może coś w tym jest?
Kolejna sprawa to kwestia argumentacji. Oburzenie homofobów jest irracjonalne z 2 głównych powodów:
I. Związki partnerskie dla osób homoseksualnych nie mogą zagrozić instytucji małżeństwa. Chyba, że homofobowie wierzą, że ludzie mając do wyboru jedno i drugie wybiorą związek (pamiętajmy, że większość uważa, że homoseksualność jest nabyta; co prawda zapytani czy sami staliby się homo odpowiadają: "nigdy w życiu", ale widocznie jest grono tych, którzy widzą zalety w byciu szykanowanymi, opluwanymi i obywatelami drugiej kategorii; mam dziwne przypuszczenia, że chodzi o sex..)
II. Związek partnerski, z natury rzeczy, ma służyć: szerzeniu zobowiązań (a więc ukróceniu niewierności), zwiększeniu stabilności społecznej, budowaniu relacji między partnerami, zwiększaniu kapitału społecznego itd. Krótko mówiąc związek partnerski to wszystko to, co małżeństwo tylko dla homików. Czyli tradycja, konserwa i nic zaskakującego. Skoro obrońcy rodziny i tradycji nie chcą, żebyśmy wspierali tradycję i rodziny, to ja już nie wiem czego chcą..

Wracając do partycypacji: zdaje mi się, że to ogólnie bolączka Polaków - nie chce im się angażować. Znam głosy ludzi wierzących w nasze społeczeństwo, że to nie lenistwo, tylko pęd za sukcesem - przez co nie mamy czasu na angażowanie się - nadganianie Zachodu powoduje, że pod względem społecznym równamy ze Wschodem..

Ad 2) Koń jaki jest każdy widzi. Ustawę, przygotowywaną przez GI cechuje gwałtowny zwrot w kierunku paksu, którego Krystian (główny autor) jest dużym zwolennikiem. Tłumaczy to tym, że jest to:
a) powszechne - we Francji, gdzie występuje (i tylko tam)
b) nowoczesne - wybierasz prawa i obowiązki, które chcesz
c) szybkie - rejestrujesz w okienku, rozwiązujesz w okienku; przy braku zgody drugiej strony rozwiązuje się samo po pewnym czasie
d) pożywne - może stosować każdy zainteresowany (patrz pkt b)
e) wyposażone - daje praktycznie pełnię praw (lub odwrotnie, prawie nic - kto co lubi)
f) łatwe w obsłudze - piszesz samodzielnie, korzystasz z gotowca lub prosisz specjalistę
Jak widać brzmi jak reklama supermarketu albo jakiegoś fast foodu.

Pytanie brzmi (wiem, dużo pytań stawiam) czy paks nam wystarczy - tzn. czy nie będziemy chcieli potem małżeństw? Biorąc pod uwagę konserwę LGBTQ i uważanie małżeństw za najlepszy wybór (aczkolwiek politycznie niemożliwy do zrealizowania obecnie) wydaje mi się, że za kilkanaście lat będziemy chcieli czegoś więcej. I co wtedy? Jak będziemy argumentować? Przeciwnicy stwierdzą, że mamy paks, więc możemy zawrzeć prawie wszystko co chcemy: pewnie poza adopcją, ale to przecież osobny temat.
Więc dlaczego będziemy chcieli małżeństw? Bo tak nas nauczono. Heteronorma wpoiła nam, że małżeństwo jest najwyższą wartością - oczywiście na skali związkowej.

Tak czy siak - cokolwiek sobie nie wymarzymy, kiedy tylko GI skończy pisać projekt ustawy, trafi on do klubu Lewicy. Tam zostanie oberżnięty ze wszystkiego, co się wąsatym panom nie spodoba (gdzieżeś jest Izo nasza obrończynio?) i trafi, popchnięte siłą 15 posłów (liczmy, że różnych partii) do Sejmu. Tam panowie i panie, co się głodzą dietami poselskimi uradzą co następuje: to może tak im damy bez dawania, coby ciastko mieć i zjeść. I tak oto dorobimy się 1 czy 2 ustaw lekko poprawiających nasz byt codzienny. A ustawa o związkach znowu zniknie z politycznej niwy na następne lata.
W miedzy czasie media, czyli faktyczna władza, ruszą kruszyć kopie: związki czy nie związki, pederaści czy geje, prawa człowieka czy fanaberie, choroba czy normalność. Z tego wszystkiego wyłoni się chmura bzdur i kłamstw z małymi perełkami, które pozwolą przeciętnemu człowiekowi zastanowić się na chwilę: no dobra, a po co im te związki?
Dlatego bardzo ważnym krokiem jest edukacja dziennikarzy - to oni są naszą tubą do społeczeństwa. Jeśli nie chcemy się outować (co jest zawsze najskuteczniejsze), trzeba koncept uradzić, by zdziałać rzecz nową. I tak pozostaje nam trafiać do ludzi gazetami, falami radiowymi i cyfrową telewizją - gadające głowy powiedzą to za nas. Muszą tylko wiedzieć co. I umieć to powiedzieć.
 

mtx
 
Niedzielne pożegnanie Jarugi-Nowackiej w M25 było nostalgiczne, smutne, ale ciepłe. Zjawiło się ponad 100 osób: Jolanta Kwaśniewska, Ryszard Kalisz, Wanda Nowicka, Magdalena Środa, Kazimiera Szczuka, Marta Abramowicz (prezeska KPH), Krzysztof Kliszczyński (prezes Lamdby), Yga Kostrzewa z Anką Zet, Dariusz Szwed (Zieloni 2004), Krystian Legierski (właściciel m25) i wiele innych.

Były wspomnienia, piosenki, fragmenty filmów, wiersze, a nawet czytanie alfabetu Jarugi-Nowackiej. Impreza trwała prawie 4 godziny.

Na koniec, chętni, mogli zabrać stokrotki, które okraszały scenę. Od tego czasu na moim parapecie mieszka stokrotka Iza...